piątek, 30 kwietnia 2010

Skomplikowane

Dziś się znów wypluskałem.
Pomimo pływania stylowo, wciąż pracuję nad techniką. Przede wszystkim muszę dopracowac branie oddechów na lewą stronę. To czy zachłysnę się wodą, czy wezmę pełnowartościwy haust powietrza zależy od ułożenie prawej ręki. Musi być nieco poza linią ciała. We właściwym miejscu. Inaczej gnę się w biodrach, wychylam klatkę, za szybko spływam pod wodę.
Z prawą stroną też bywa nie najlepiej. Przez to, że niedotleniam się na lewej, muszę brać z prawej więcej powietrza, a to skutkuje dłuższym pozostawaniem z ustami ponad wodą. I co z tego wynika? A no to, że weszła mi już w nawyk tak duża rotacja ciała, że potem tracę energię na odwrócenie w drugą stronę. To strasznie spowalnia.
Tak więc kluczem jest ułożenie prawej ręki przy nabieraniu powietrza z lewej strony.
Skomplikowane.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Poranne Łazienki

Dla odmiany, zamiast odwiedzić mniej lub bardziej dziko rosnący Las Kabacki wybraliśmy się z kolegą Wojtkiem do przyzwoicie utrzymanych Łazienek.
Cóż za miejsce do biegania! Dostojne, poważne, historyczne. Bieg nabrał innego wymiaru, choć przez cały czas debatowaliśmy o przyziemnościach.
54'40''.

środa, 28 kwietnia 2010

Wodnik Szuwarek

Skoro 50 to za dużo - 25 jest w sam raz. Zaliczyłem dziś pływanko na Wodniku. Taka długość niecki pozwala mi pływać z mentalną swobodą, nie napinać się, że nie dam rady dopłynąć do drugiego brzegu. Tak więc skupiając się na technice, pracuję jednak cały czas nad wytrzymałością w wodzie. A to, mam nadzieję, zaprowadzi mnie z powrotem na basen 50-metrowy. A potem może nawet na baseny naturalne o długościach niezmierzonych.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Za dużo

50 metrów to za dużo na raz. Dziś po raz drugi się o tym przekonałem na Warszawiance.
Pokonuję je na 12-14 oddechów, co trzeci krok, ale koło 8 oddechu zwykle zaczyna mnie zatykać. Brakuje tchu. Muszę się trochę rozpływać na 25-metrowym basenie. Skracać przerwy pomiędzy kolejnymi długościami. Na razie na 50. nie mam czego szukać.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Podsumowanie tygodni 21. i 20.

Żeby się nieco zmotywować, postanowiłem podsumowywać tygodnie do startu.
Zakładałem: 6 wyjść na basen, 5 godzin na rowerze, 5 biegania

Pływanie: 5 razy basen. Każde wejście na basen będę na razie liczyć pojedynczo - zanim zacznę liczyć przepłynięte metry (kilometry?)

Bieganie: 5 treningów. Nieco ponad 4 25'. Dystans ok. 45 km

Rower: 2 razy był grany. Czas: 3 50'. Dystans 80 km.

Wyszło trochę mniej w stosunku do założeń, ale i tak jestem zadowolony. Po dwóch tygodniach dość intensywnego ruszania się, czułem się zmęczony.
Kolejny tydzień - odpoczynkowy.

Zostało 19 tygodni do startu.