W sobotę w ramach Zimowych Biegów Górskich w Falenicy wystartowałem po raz pierwszy w tym roku w zawodach. Trasa trudna. Lód, śnieg. Na podbiegach - to nie problem. Na zbiegach - trzeba było bardzo ostrożnie. 10 kilometrów. Trzy pętle. 21 podbiegów. 280 metrów przewyższenia (wg organizatorów).
Pierwsza pętla: 19'12''
Druga pętla: 19'
Trzecia pętla: 18'30''
Razem: 56'43''
Jak na brak ruchu (biegowego) w ostatnim czasie, podbiegi, nawierzchnię, to trzeba być bardzo zadowolonym. Zwłaszcza, że założeniem nie było ściganie się, a zmieszczenie się w godzinie. A jaki sprinterski finisz...
sobota, 13 marca 2010
piątek, 12 marca 2010
Pierwsza pięćdziesiątka
Po tygodniowej przerwie spowodowanej przeziębieniem wybrałem się na basen. Brodzik, ale pod koniec udałem się na pełnowymiarowy basen, zobaczyć, co udało mi się osiągnąć.
Niewiele...
Niewiele?
Przepłynąłem w jedną stronę, dwa razy łapiąc się brzegu, bo chyba bym sczezł na dnie. W drugą stronę postanowiłem pomierzyć czas. 50 metrów w 1'54''. Trzy razy wyszedłem do pozycji zwanej "Słodkim Punktem" - generalnie na boku, choć bardziej na plecach. W tej pozycji po prostu można uspokoić oddech.
Marność nad marnościami. Wolno. Nieporadnie. Głębia (tam chyba jest ze 2 metry) przeraziła mnie. Ruchy były nieskładne. Mamo!
Zostało jeszcze trochę czasu. Początki bywają trudne.
Niewiele...
Niewiele?
Przepłynąłem w jedną stronę, dwa razy łapiąc się brzegu, bo chyba bym sczezł na dnie. W drugą stronę postanowiłem pomierzyć czas. 50 metrów w 1'54''. Trzy razy wyszedłem do pozycji zwanej "Słodkim Punktem" - generalnie na boku, choć bardziej na plecach. W tej pozycji po prostu można uspokoić oddech.
Marność nad marnościami. Wolno. Nieporadnie. Głębia (tam chyba jest ze 2 metry) przeraziła mnie. Ruchy były nieskładne. Mamo!
Zostało jeszcze trochę czasu. Początki bywają trudne.
piątek, 5 marca 2010
Bez świeżości
Dziś udałem się na basen trzeci dzień z rzędu. To już lekka przesada. Po pierwsze - mniejsza radocha. Po drugie - szybciej człowiek osiąga stan zniecierpliwienia własną nieudolnością. Po trzecie - brak precyzji. Jutro na basen na pewno nie pójdę.
czwartek, 4 marca 2010
Opuszczę brodzik
Już niedługo. Mam nadzieję. Dziś już pokonywałem go, nabierając powietrza co trzeci krok - krok pływacki rzecz jasna, który niewiele ma wspólnego z nogami, a odnosi się przede wszystkim do rąk. Cała filozofia nauki, którą sobie sam stworzyłem, zakłada, że najpierw trzeba wykonać daną, nową czynność niedbale, tak, żeby osiągnąć pewien komfort jej wykonywania. I tak, gdy uczę się nabierać powietrza, nie skupiam się na precyzyjnej pracy rąk. Gdy opanuję oddychanie, będę wykonywać to na psychicznym i fizycznym luzie - wrócę do koncentracji na właściwym układaniu dłoni, łokci itd. W ten sposób, krok po kroku, dokładam nowe elementy.
Dzięki takiej metodzie, która wymaga ode mnie jednak masy cierpliwości, a woda nie raz już usłyszała ode mnie piękną wiązankę brukowych słów, niedługo opuszczę brodzik. Wraz z nadejściem wiosny
Dzięki takiej metodzie, która wymaga ode mnie jednak masy cierpliwości, a woda nie raz już usłyszała ode mnie piękną wiązankę brukowych słów, niedługo opuszczę brodzik. Wraz z nadejściem wiosny
środa, 3 marca 2010
Ba
sen.
Szlifuję formę, czy raczej styl pływacki.
Na czym to polega?
Po pierwsze w ogóle nigdy kraulem pływać nie umiałem. Wszelkie próby kończyły się piciem wody. Dzięki Total Immersion i kursowi powoli opanowuję trudną sztukę pływania kraulem.
Co tak katuję w brodziku? Ano poszczególne elementy ruchu w kraulu, które można prześledzić na zamieszczonych tu filmikach. Obecnie jestem już w ostatniej fazie nauki - składam wszystkie klocki do kupy. Czyli uczę się oddechów.
Szlifuję formę, czy raczej styl pływacki.
Na czym to polega?
Po pierwsze w ogóle nigdy kraulem pływać nie umiałem. Wszelkie próby kończyły się piciem wody. Dzięki Total Immersion i kursowi powoli opanowuję trudną sztukę pływania kraulem.
Co tak katuję w brodziku? Ano poszczególne elementy ruchu w kraulu, które można prześledzić na zamieszczonych tu filmikach. Obecnie jestem już w ostatniej fazie nauki - składam wszystkie klocki do kupy. Czyli uczę się oddechów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)