poniedziałek, 9 listopada 2009

Naprawdę ostatni

Dziś ostatni bieg przed środą.
Leciutkie 28' z maleńkim akcencikiem dla poprawy wybicia.
Niedawno pani J.M. pomalowała pewien kaloryfer farbą olejną i od dwóch dni nurzam się w chmurze, którą pamiętam z dzieciństwa jako "butaprenowy odlot". Jestem troszkę skołowany, na ciągłym haju. Ciekawe, jak to się przełoży na bieg.

piątek, 6 listopada 2009

Ostatni

Dziś ostatni bieg przed Biegiem Niepodległości.
Z kumplem z Kabat pojechaliśmy na Agrykolę, by pokatować podbiegi. Miał byc ostatni szlif. Mocno, intensywnie. Jednak po poprzednim bieganiu 6 km gardło nieco wysiadło. W obawie, by nie nabawić się przeziębienia, chciałem się trochę przyoszczędzić. Ale i tak chyba wyszło lepiej niż poprzednio - biorąc pod uwagę średnią.
Tak więc waga po biegu: 97,9
Czas biegu: 48'23''
Kolejne podbiegi: 2'14'', 2'16'', 2'15'', 2'13'', 2'07''.
Może jeszcze w poniedziałek zrobię lekkie 3 km. I to już będzie całość dzieła.

wtorek, 3 listopada 2009

Są powody

Bieg Niepodległości zbliża się wielkimi krokami, a ja postanowiłem wykręcić na nim swoją życiówkę na 10 km. Prace nad tym trwają w sumie chyba od kilku miesięcy. Ostatnie kilka tygodni to znaczny wzrost intensywności, a także objętości. Teraz objętość ograniczam. Intensywność wzrasta do docelowej, a czasem ją przekracza. Wydaje mi się, że moje założenia self-trenerskie sprawdzają się. I to, oprócz biegu, daje mi dodatkową satysfakcję.
Dziś g. 6.15 spotkałem się z kumplem od Kabat pod domem i pobiegliśmy w stronę Trasy Siekierkowskiej. Jakiś czas temu z panią J.M. wyznaczyliśmy tam 3 km trasę z oznaczeniami co 500 metrów. W te i na zad wychodzi łącznie 6 km. Dobiega się w zasadzie do wiślanego wału. Spod domu dobiegu do trasy jest ok. 1,7 km
Dziś postanowiłem na 6 km utrzymać tempo po 4'30''.
Dobieg: 10'53''
Pierwsza trójka: 13'33''
Druga trójka (bez zatrzymania): 13'06''
Powrót: 10'59''
Waga po biegu: 98,4

Łącznie wyszło: 48'31''
W tym 6K: 26'39''

Są powody do mruczenia.

sobota, 31 października 2009

Z podbiegu na podbieg

Coraz lepiej.
Dziś w trzyosobowej ekipie pokonywaliśmy Agrykolę. Towarzystwo pani J.M. oraz kumpla (tego od Kabat) było wspaniałe w mroźnym, skrzącym się od słońca powietrzu.
Łączny czas biegania: 38'05''
Pięć podbiegów: 2'04'', 2'18'', 2'18'', 2'18'', 2'04''.
Cóż za symetria!
Jak widać podbiegi w coraz lepszym tempie są wykonywane, a na dodatek chyba na coraz mniejszych obrotach. Oczywiście na szczycie jest zadyszka spora, ale jednak jakoś lżej się wbiega i łatwiej uspokaja oddech.
Do tego 10 km roweru (dojazd i powrót).
Waga (tylko ta nie chce współpracować): 98,4.

czwartek, 29 października 2009

Lekka dycha

Czwartkowe biegi z kumplem na Kabatach stały się tradycją. Dziś spokojnie. Praktycznie równo 57'.
Waga po biegu: 97,4.