piątek, 9 października 2009

Dobrze jest

Dziś: 98,8
Wczoraj: 98
Wczoraj również z kolegą zrobiliśmy sprawdzian na kabackiej pętli.
Wyszło: 47'10''.
Nieoficjalna życiówka na 10 km! Dotychczas najszybciej na dychę poleciałem 48 z sekundami. Pętla w lesie nie ma pełnych 10 km, ale nawet jeśli brakuje 100 metrów - 48' i tak bym złamał. Co jest istotne - to był sprawdzian obecnego stanu. Wygląda na to, że w Biegu Niepodległości osiągnę cel - złamię 47'. Chociaż nie ma co chwalić dnia, przed zachodem...

środa, 7 października 2009

Dalej, dalej

Dziś waga: 99,3
W sobotę z panią JM byliśmy w Tatrach. W 8 godz. wykonaliśmy trasę: Grześ, Rakoń, Wołowiec, Jarząbczy, Kończysta, Trzydniowiański.
W niedzielę zrobiłem sobie fartlek biegowy. Wyszło 41' z czterema akcentami po 30-40 sekund.
W czwartek sprawdzian w lesie z kolesiem na 10-kilometrowej pętli.
Celuję w nowy, najlepszy w życiu czas na 10 km podczas Biegu Niepodległości.

środa, 30 września 2009

Po lesie z kolesiem

6.45 wymarsz na Kabaty.
Pętelka w czasie 56'. Lekko. Po chorobie.
Waga po biegu: 98,6.
Wtorek był wolny.

poniedziałek, 28 września 2009

Tydzień z głowy, miesiąc w plecy

Dziś waga: 99,3.
Przez ostatni tydzień trwała żenująca choroba.
Wszystko zaczęło się w ubiegłą sobotę. Pojechaliśmy z Panią JM w Tatry Zachodnie. Na trasie z Grzesia w stronę Jarząbczego Wierchu zdążyłem przespać pół godziny, a potem osiągnąć himalajski krok na podejściu pod wspomniany wierch - dwa kroki, dziesięć oddechów. Brak mocy kładłem na karb przetrenowania tempówkami. Być może i to właśnie było jedną z przyczyn, ale następnego dnia dopadła mnie gorączka.
Tydzień kurowania się w domu. Leżenie w łóżku, zero ruchu.
Wczoraj, w niedzielę, tydzień po weekendzie w Tatrach, asystowałem Pani JM na trasie maratonu.
Przejechałem na rowerze wolnym tempem 51,8 km. Nie czułem już zmęczenia chorobowego. Więc chyba mogę wrócić do regularnych ruchów.

Dziś się przebiegłem. Nieco przycisnąłem. Na trasie do Wilanowa, na której swego czasu sprawdzałem swoją moc na 2 km - o czym tutaj.
Dziś wykręciłem: 27'19''.
Dobrze. Lepiej o 2 minuty niż wtedy.
Biorąc fakt, że po chorobie, te niecałe 5 km (pewnie bez ok. 100 metrów) jest całkiem przyzwoite.

Niestety patrząc na wyniki z wagi - miesiąc dla tej sprawy został stracony.

czwartek, 17 września 2009

Dzień przerwy i tempówki

W środę była przerwa w działaniach.
W czwartek waga: 99,0
Ponownie Las Kabacki z kumplem na biegowo.
Tym razem robiliśmy tempówki - 3'/6' odpoczynku. Wyszło pięć takich setów.
Cały bieg: 54'42''.
Chyba trochę przesadziłem z tymi tempówkami, bo cały dzień czuję się słabo.