czwartek, 7 stycznia 2010

Biegóweczki

Z samiuśkiego rana z kolegą Wojtkiem poszusowaliśmy na Kabatach. Wyszło ok. 9 km, ale zajęło nam to sporo czasu - ok. 1,5 godziny. Pyszny spacer we wspaniałym śniegu. Trochę ruchu dla nóg, rąk, barków i pleców.

środa, 6 stycznia 2010

Ba-sen

Godz. 7.40, ja już w basenie. A raczej - w brodziku. Technika, technika, technika. Mam nadzieję, że kiedyś wyjdę z tego brodzika.

wtorek, 5 stycznia 2010

Biegowo

Pierwszy bieg w nowym roku. Znów tradycyjna pętelka, znów "majnus najn", znów z panią J.M. Tym razem biegło się przyjemnie, mróz smarków nie ścinał w nosie. chyba większa wilgoć niż wtedy przed świętami. Wyszło jakieś 37'.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Basenowo

Noworocznie. Od razu bez wytchnienia w wir poruszania się. Godzina w brodziku na Warszawiance. Katowanie dynamicznego obrotu ciałem przy jednoczesnym ruchu drugiej ręki - z pozycji "przed głową" do "wzdłuż ciała". Trzy zjazdy rurą.

niedziela, 3 stycznia 2010

Sylwester pod chmurką

W ramach umilania sobie życia wybraliśmy się z Panią J.M. oraz trójką przyjaciół na sylwestrową wycieczkę w Gorce. Dwie noce w pociągu, dwie w nieogrzewanych bacówkach. Wieczory przy kiełbaskach z ogniska i grzanym na prymusie winie. Noc sylwestrowa z widokiem na leżące nisko w dole Podhale. Fajerwerki podziwiane z góry. W trzy dni przeszliśmy kawał gór. Całkiem sporo ruchu na świeżym.